16 grudnia 2018

III Niedziela Adwentu (16.12.18)

x. Andrzej

 
W dzisiejszej Ewangelii widzimy św. Jana Chrzciciela, który z wielką mocą naucza nad Jordanem, przygotowując ludzi na przyjście Mesjasza. Posługuje się przy obrazem, który może być nieco zagadkowy dla osób mieszkających całe życie w mieście. Mianowicie św. Jan mówi, że Jezus ma „wiejadło w ręku dla oczyszczenia swego omłotu: pszenicę zbierze do spichlerza, a plewy spali w ogniu nieugaszonym”. Kiedy spojrzałem do najnowszego tłumaczenia tego tekstu, to odnalazłem nie mniej tajemnicze słowa: „Ma On w ręku szuflę, aby oczyścić swe klepisko i zebrać ziarno do swego spichlerza. Plewy zaś spali w ogniu nie do ugaszenia”. O co tu chodzi?
 
Kiedy przebrnąłem przez literaturę dotyczącą zagadnień rolniczych, w mojej głowie zaczął układać się dość uproszczony schemat. Aby uzyskać czyste ziarno jakiegoś zboża, z którego później będzie można zrobić mąkę i wypiec chleb, należy przejść przez trzy etapy. Po pierwsze, zboże należy skosić. Po drugie, skoszone zboże należy wymłócić, tzn. wyłuskać ziarnka z kłosów. W czasach Jezusa najczęściej robiono to poprzez ułożenie zboża na utwardzonej powierzchni, nazywanej klepiskiem, po której przejeżdżano tzw. saniami młockarskimi, zbudowanymi z desek z przymocowanymi od spodu ostrymi kamieniami. Po trzecie, tak uzyskany omłot należało jeszcze oczyścić, a więc oddzielić czyste ziarno od pozostałości. Czyszczenie dokonywało się z wykorzystaniem podmuchów wiatru. Wymłócone zboże podrzucano do góry za pomocą wiejadła, które miało kształt grabi lub szufli. Cięższe ziarna opadały na klepisko, a lżejsze plewy zostawały wydmuchiwane przez wiatr. 
 
Św. Jan Chrzciciel mówi zatem o tym, że Mesjasz przyjdzie na świat nie tylko po to, aby zbawić człowieka, ale również po to, aby sądzić świat. Życie człowieka jest jak pszenica, która składa się z łodygi, kwiatu i owocu. Każdy może być, albo wartościowym, czystym ziarnem, albo mało użyteczną plewą. Jezus na końcu czasów dokona oddzielenia jednych od drugich, a więc oczyszczenia wszystkich ludzi. 
 
Być może budzi się w nas jakiś wewnętrzny sprzeciw, dlaczego w ogóle ktoś ma nas sądzić. Przecież Bóg jest miłością i nie chce nikogo stracić. To prawda, Bóg chce, aby wszyscy ludzie zostali zbawieni, ale daje nam wolność i to od nas zależy, czy staniemy się ziarnem, czy plewą. Słowo Boże nie ma nas przestraszyć, ale zachęcić do tego, abyśmy pomyśleli w tym Adwencie dokąd zmierzamy. Przecież co niedzielę wyznajemy wiarę w Jezusa, który „przyjdzie sądzić żywych i umarłych”.
 
Jeden z wybitnych pisarzy greckich, żyjący na przełomie II i  III w. Orygenes, komentując tę Ewangelię napisał, że wiatrem, który jest niezbędny do oczyszczenia zboża są w życiu człowieka pokusy. To dzięki nim mogę ocenić, czy jestem plewą czy ziarnem. Pokusy same z siebie nie sprawiają, że staję się plewą. One jedynie ujawniają, co kryło się w moim sercu. W jaki sposób reaguję na pokusy, które atakują moje życie, zachęcając mnie do grzechu, np. aby coś ukraść w sklepie, ściągnąć na sprawdzianie, skłamać rodzicom, obejrzeć nieprzyzwoity film, obgadać sąsiadkę? Tym wiatrem są również przeciwności, na które nie mam wpływu. Jak na nie reaguję? Czy załamuję się, rozpaczam, nie mogę się z nimi pogodzić? Może reaguję agresją i przekleństwem, gdy coś idzie nie po mojej myśli. W końcu wiatrem, który oczyszcza moje serce są również prześladowania ze względu na wiarę. Czy jestem gotów znosić nieprzyjemności, ze względy na przynależność do Chrystusa, kiedy ktoś się śmieje z tego, że się modlę, że przestrzegam postu? 
 
Jeżeli pod wpływem każdej pokusy ulegam, jeżeli nie potrafię przyjąć cierpienia i znosić przeciwności, jeżeli za każdym razem wstydzę się swojej wiary, to moje życie jest płytkie, jestem jak lekka plewa, która zostanie usunięta podczas oczyszczania ziarna.
 
Co zrobić, aby nie stać się bezużyteczną plewą? W dzisiejszej Ewangelii św. Jan Chrzciciel zapowiada Jezusa nie tylko jako sędziego, ale także jako tego, który będzie chrzcił Duchem Świętym i ogniem. Jezus chce nas obdarzać Duchem Świętym, który ma moc przemiany naszego życia. To Duch Święty może sprawić, że z lekkiej plewy stanę się ciężkim, owocnym ziarnem. To Duch Święty może sprawić, że oprę się pokusie, że nie załamię się przeciwnościami, że będę w stanie być świadkiem wiary. To Duch Święty sprawia, że moje życie wydaje owoce.
 
Dobrze wiedział o tym św. Paweł, który w Liście do Galatów wymienia dziewięć owoców Ducha Świętego: miłość, radość, pokój, cierpliwość, uprzejmość, dobroć, wierność, łagodność i opanowanie. W dzisiejszym natomiast fragmencie Listu do Filipian pisze do swoich braci, a więc także i do każdego z nas: radujcie się zawsze w Panu, jeszcze raz powiadam radujcie się! Pan jest blisko i to On chce zmieniać wasze życie. „O nic się nie martwcie, ale wszelkie swoje prośby przedstawiajcie Bogu w modlitwie i błaganiu z dziękczynieniem. A pokój Boży, który przewyższa wszelki umysł, będzie strzegł waszych serce i myśli w Chrystusie Jezusie”. Radujmy się dzisiaj zatem i prośmy o Ducha Świętego, aby przemieniał nasze serca z brudnych plew w czystą pszenicę.

x. Mariusz

#SpotkajSłowo

Odkrywajmy Słowo razem, we wspólnocie. Co dwie głowy, to nie jedna!

#WszystkieWspólnoty

Szukasz dla siebie miejsca w Kościele? Mamy dla ciebie kilka propozycji ;)

Wydarzenia różne

Chcesz się dowiedzieć, jakie wydarzenia są organizowane przez wspólnoty naszej archidiecezji? Kilkaj śmiało!

Masz pytanie? Napisz!

Jeśli jest ważna sprawa, o której chcesz pogadać; masz jakiś problem i szukasz porady - napisz, spróbujemy ogarnąć :)
Używamy plików cookies Ta witryna korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności i plików Cookies .
Korzystanie z niniejszej witryny internetowej bez zmiany ustawień jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików Cookies. Zrozumiałem i akceptuję.
39 0.060972929000854