28 stycznia 2018

IV niedziela zwykła

x. Andrzej

 

Chciałbym, abyśmy dzisiejsze rozważanie poświęcili tematowi wiary. Zauważmy, że w naszym życiu nieustannie kierujemy się wiarą. Kiedy sprawdzam w smartfonie jaka jest pogoda, to wierzę, że informacje w nim podane są prawdziwe. Kiedy mówię, że szczyt Mount Everest ma wysokość 8848 m n.p.m. to wierzę, że wiedza, którą zdobyłem w podstawówce jest prawdziwa. Wiara w tym znaczeniu to przekonanie, że coś jest prawdziwe. Aby zdobyć pewność musiałbym sam sprawdzić temperaturę panującą za oknem, czy wspiąć się na górę i dokonać odpowiednich pomiarów.

W przedstawionym ujęciu wiara w znaczeniu religijnym oznaczałaby przekonanie, że Bóg istnieje, że Jezus jest Bogiem. Bo przecież wiary nie możemy zbadać, aby uzyskać pewność. Czy jednak wiara jest jedynie przekonaniem o obecności Boga wśród nas? Tak twierdzą osoby, które mówią, że są „wierzące, ale nie praktykujące”. Dość często można je spotkać podczas odwiedzin kolędowych. Kiedy słuchamy takich ludzi czujemy wewnętrzny zgrzyt, coś tutaj nie gra.

Rzeczywiście, wierzyć to znacznie więcej niż jedynie uznać, że Bóg istnieje. Papież Franciszek za swoim poprzednikiem Benedyktem bardzo często przypomina, że wiara to przede wszystkim żywa relacja z osobą Jezusa Chrystusa. A co mówi Jezus? Po chrzcie w Jordanie i 40. dniach spędzonych na pustyni Jezus rozpoczyna publiczną misję. Zauważmy, że pierwsze co robi, to wzywa ludzi do nawrócenia: „Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię” - usłyszeliśmy tydzień temu we fragmencie z początku Ewangelii wg św. Marka. Jezus pragnie, aby ludzie Go słuchali i zmieniali swoje postępowanie. Bardzo wyraźnie dostrzegamy, że wiara zatem to podążanie za Jezusem i słuchanie Słowa Bożego.

Kiedy odniesiemy się z kolei do dzisiejszej Ewangelii i jej kontynuacji, która odbędzie się w przyszłą niedzielę, to zobaczymy ludzi, których moglibyśmy określić mianem wierzący, a niepraktykujący. Dlaczego...? Jezus uwalnia opętanego od ducha nieczystego. Wzbudza to w ludziach wielkie zdziwienie – Ewangelista dwukrotnie używa tego określenia. Widzą, że Jezus jest kimś wyjątkowym, że nie jest jednym z nauczycieli, ponieważ Jego słowa mają moc – znów dwukrotne użyte słowo. Wieść o Jezusie roznosi się po całej krainie galilejskiej. Następnie Jezus udaje się domu Szymona Piotra, gdzie uzdrawia jego teściową i jak pisze św. Marek „całe miasto zgromadziło się u drzwi”. To ciekawe określenie, mające uwypuklić popularność Jezusa, ponieważ trudno sobie wyobrazić, aby kilka tysięcy osób mogło pomieścić się przed drzwiami, a tyle – jak szacują bibliści – mogło mieszkać w wiosce Kafarnaum. Jezus był zatem bardzo popularny, wszyscy chcieli się z nim spotkać, ale tylko nieliczni, podjęli Jego wezwanie do nawrócenia, a więc do prawdziwej wiary.

Czy można być wierzącym, niepraktykującym? Już nawet małe dzieci wiedzą, że miłość wyraża się przez czyny. Przypomina mi się w tym momencie jeden motyw z serialu „Szkoła”, kiedy dziewczyna poprosiła swojego chłopaka, aby w imię miłości przestał jeść mięso i tak jak ona stał się wegetarianinem. Albo był taki odcinek serialu „Szpital”, w którym do szpitala, na oddział SOR trafiła 43-letnia kobieta, z podejrzeniem trądu, ponieważ dwa miesiące temu wróciła z Indii. Do szpitala przybywa rodzina kobiety i okazuje się, że przeżywa ona spore problemy. Syn jest zamieszany w narkotyki, córka związała się z dużo starszym mężczyzną, a mąż jest zdenerwowany, ponieważ nie może sobie dać rady z dziećmi. To co ich łączy, to żal i smutek i złość powodu zachowania matki, ponieważ okazuje się, że przez ostatni rok przebywała w Indiach ucząc się jogi i medytacji. Pomimo zapewnień kobiety, że kocha swoją rodzinę, nikt w to tak naprawdę nie wierzy. Ponieważ miłość to czyny. Jezus domaga się od nas wiary, która jest konkretem, która jest miłością, a miłość, jak pisze św. Jan Apostoł, to spełnianie Bożych przykazań.

I jeszcze jeden argument z dzisiejszej Ewangelii. Zwróćmy na dialog Jezusa ze złym duchem. „Czego chcesz od nas, Jezusie Nazarejczyku ? Przyszedłeś nas zgubić? Wiem, kto jesteś: Święty Boga”. Bibliści zwracają uwagę na to, że to zły duch pierwszy publicznie wyznał wiarę w bóstwo Jezusa (dlatego się Go boi). Szatan zatem jest tym który wierzy, a nawet więcej, ma pewność, że Bóg istnieje, ale postępuje zupełnie przeciwnie. Jeszcze dobitniej ukazuje to tłumaczenie według Edycji św. Pawła. Zdanie „Czego chcesz od nas, Jezusie Nazarejczyku?” zostało przetłumaczone „Co mamy z Tobą wspólnego, Jezusie Nazarejczyku?”. Szatan wierzy, ale nie ma nic wspólnego z Jezusem. Często osoba, która mówi, że wierzy, a nie postępuje według zasad Ewangelii, nie ma nic wspólnego z Jezusem.

Módlmy się o prawdziwą wiarę dla nas, która nie jest jedynie przekonaniem, pustą deklaracją, a konkretnym czynem miłości do Jezusa i podążaniem za Jego Słowem.

x. Andrzej

#SpotkajSłowo

Odkrywajmy Słowo razem, we wspólnocie. Co dwie głowy, to nie jedna!

#WszystkieWspólnoty

Szukasz dla siebie miejsca w Kościele? Mamy dla ciebie kilka propozycji ;)

Wydarzenia różne

Chcesz się dowiedzieć, jakie wydarzenia są organizowane przez wspólnoty naszej archidiecezji? Kilkaj śmiało!

Masz pytanie? Napisz!

Jeśli jest ważna sprawa, o której chcesz pogadać; masz jakiś problem i szukasz porady - napisz, spróbujemy ogarnąć :)
Używamy plików cookies Ta witryna korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności i plików Cookies .
Korzystanie z niniejszej witryny internetowej bez zmiany ustawień jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików Cookies. Zrozumiałem i akceptuję.
39 0.062834978103638