19 stycznia 2018

Piątek II tygodnia zwykłego

Piotr

 

Dzisiejsze Słowo, które Pan kładzie przed nami, kieruje naszą uwagę ku wyborom, jakich dokonujemy codziennie w naszym życiu. Nie chodzi o kwestię zakupów ani tym bardziej o politykę. Chodzi o wybór pomiędzy tym co dobre (przyjemne Bogu), a tym, co wydaje się być po ludzku słuszne.

Dzisiejsza Ewangelia jest jak… news.

Krótka, zwięzła informacja, bez emocji i zbędnych upiększeń językowych – w sam raz do puszczenia w mediach informacyjnych (gdyby takie wówczas istniały) …

Jakby nie chodziło o wybór dwunastu uczniów Chrystusa, z których wszyscy, poza jednym, staną się fundamentem Kościoła.

Opierając się na mojej wiedzy o zarządzaniu, wybór Jezusa był absurdalny…. Nikogo z ówczesnej elity, nikogo wykształconego, może nawet kilku analfabetów… owszem kilku dobrych rybaków, ale bez żadnego wyrobienia politycznego, towarzyskiego… totalna porażka!

Nietrudno jednak w tak skrótowym opisie, jaki przedstawił Św. Marek, przeoczyć fundamentalny epizod -  zajął bowiem mniej niż połowę zdania.

„Jezus wszedł na górę…”.

Góra w Starym Testamencie zawsze była dla Żydów miejscem spotkania z Bogiem, a dla Syna stała się miejscem rozmowy z Ojcem.

Wybór przez Jezusa konkretnych ludzi, tych, a nie innych (łącznie z Judaszem), został najpierw przemodlony. Dlatego był wyborem dobrym. Nie był przypadkiem, przeciwnie był jeszcze jednym obrazem istoty Boga – „Ja i Ojciec jedno jesteśmy” (J 10,30).

W tamtym momencie nikt z owych wybrańców Jezusa nawet nie przeczuwał, że kiedyś stanie – każdy sam, w swojej wewnętrznej samotności – przed wyborem granicznym, pomiędzy tym, co dobre, a tym co wyda im się słuszne.

Dramatyzm takiego wyboru opisuje pierwsze czytanie. Dawid może zrobić z Saulem wszystko. Nawet Bóg to potwierdza – „abyś uczynił z nim, co si się wyda słuszne”. Pytanie: czy to, co Dawidowi wyda się słuszne, będzie także słuszne w oczach Boga? Dawid sam musi odpowiedzieć na to pytanie. Wokół młodego chłopaka, mającego porachunki z Saulem, cisza… żadnej podpowiedzi… wielki ocean wolnej woli człowieka.

Każdy z wybranych dwunastu uczniów Jezusa stanął przed takim wyborem. Chyba najbardziej znane są historie Piotra i Judasza. Obaj zdradzili, a nawet publicznie wyparli się swojego Mistrza. Obaj też dokonali najważniejszego dla siebie wyboru. Według tego, co wydało im się słuszne.

Piotr – zaczął żałować i widząc spojrzenie Mistrza, gorzko zapłakał.

Judasz – zaczął żałować i będąc odrzucony przez arcykapłanów, którym zaufał, powiesił się.

Patrząc z tej perspektywy, łatwiej zrozumieć Marka, który być może uznał, że sam wybór uczniów do grona dwunastu, nie jest aż tak istotny, żeby poświęcić temu więcej niż kilka zdań w swojej Ewangelii…

Każdy z nas przez Sakrament Chrztu został włączony do Kościoła, przez Sakrament Eucharystii może uczestniczyć w ofierze Boga, a przez Sakrament Bierzmowania został wyposażony w Dary Ducha Świętego potrzebne i wystarczające, żeby się wciąż się nawracać i głosić Ewangelię innym. To, że mogliśmy przyjąć te Sakramenty, nie było zbiegiem okoliczności, czy przypadkiem – było zaproszeniem i wybraniem przez Boga. Podobnie jak dwunastu uczniów.

Każdy z nas, w taki czy w inny sposób dokonuje różnych wyborów. Zgodnie z tym, co wydaje nam się słuszne. Jak w przypadku młodego Dawida, tak i w naszym, Bóg nikogo nie zmusi do bycia dobrym, ani nie skaże na bycie czarnym charakterem.

Warto jednak pamiętać, że sami z siebie, nie jesteśmy w stanie ocenić, czy nasz wybór jest dobry – podobnie jak towarzysze Dawida, dla których okazja zabicia Saula była wręcz darem od Boga, który należy przyjąć i wykorzystać. Z ich punktu widzenia decyzja Dawida była niesłuszna i niewdzięczna wobec Pana, który sam „wydał w twe ręce twojego wroga”.

Wszystko więc zależy od mojej relacji z Bogiem. Jak bardzo jestem świadomy swojej niemocy i Jego wszechmocy, na ile traktuję Go poważnie – czy jak Osobę, która mnie kocha, czy jak „bozię” na poziomie przedszkola.

Mam bowiem możliwość, będąc wyposażony w sakramenty, podobnie jak wybrani przez Jezusa uczniowie, głosić Słowo, ewangelizować, może nawet wypędzać złe duchy, jeżeli taka będzie wola Pana. Jednak to nie zapewni mi zbawienia. Tak, jak nie zapewniło Judaszowi.

Moje zbawienie zależy od moich codziennych wyborów… takich, które mogą sprawić, że drugi człowiek ujrzy działanie Boga i się nawróci lub też takich, które mogą, po ludzku „słusznie”, kogoś zniszczyć. Może w większości nie są to wybory tak dramatyczne jak Dawida, ale każdy kolejny może przybliżyć lub oddalić mnie od Boga.

Tylko dzięki Bożej łasce, która uzdalnia mnie i dodaje odwagi, mam nadzieję, że w chwili podejmowania decyzji „zadrży serce” i wybiorę to, co dobre, a nie to co „wyda mi się słuszne”, nawet, jeżeli w pierwszej chwili wybór ten wygląda na zupełnie pozbawiony sensu.

Dlatego warto codziennie przebywać jak najbliżej Boga, być w łasce uświęcającej, uczestniczyć we Mszy świętej, przyjmować Jego Ciało i oczywiście prosić Go o tę łaskę.

Żebyśmy mieli łatwiej, Pan Bóg daje nam dzisiaj piękny prezent – słowa psalmu pomiędzy czytaniami:

„Wołam do Boga Najwyższego, do Boga, który wyświadcza mi dobro.
Niech ześle pomoc z nieba, niechaj mnie wybawi,

Niech hańbą okryje tych, którzy mnie dręczą,

Niech ześle Bóg miłość i łaskę.”

 

Czego sobie i każdemu życzę.

Piotr

#SpotkajSłowo

Odkrywajmy Słowo razem, we wspólnocie. Co dwie głowy, to nie jedna!

#WszystkieWspólnoty

Szukasz dla siebie miejsca w Kościele? Mamy dla ciebie kilka propozycji ;)

Wydarzenia różne

Chcesz się dowiedzieć, jakie wydarzenia są organizowane przez wspólnoty naszej archidiecezji? Kilkaj śmiało!

Masz pytanie? Napisz!

Jeśli jest ważna sprawa, o której chcesz pogadać; masz jakiś problem i szukasz porady - napisz, spróbujemy ogarnąć :)
Używamy plików cookies Ta witryna korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności i plików Cookies .
Korzystanie z niniejszej witryny internetowej bez zmiany ustawień jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików Cookies. Zrozumiałem i akceptuję.
39 0.067590951919556