22 grudnia 2017

Piątek III tygodnia adwentu

Piotr

 

Z pewnością wielu z nas zwróciło uwagę na nazwę nadaną III Niedzieli w Adwencie – Niedziela Radości. Czytania tego dnia były jakby radośniejsze, a nawet kolor ornatu, w którym kapłan odprawia Mszę św., mógł być cokolwiek „nieadwentowy”, tj. różowy.

Gdyby kierować się dzisiejszymi czytaniami, to piątek trzeciego tygodnia Adwentu można by nazwać piątkiem „dawania świadectwa”.

Zarówno całe zachowanie Anny w pierwszym czytaniu, jak również wypowiedź Maryi, Matki Bożej, w Ewangelii, jest dawaniem świadectwa o tym, co Bóg uczynił w ich życiu.

Ponieważ Pan Bóg nie pozostawia niczego przypadkowi, czytane w czasie dzisiejszej Eucharystii fragmenty Pisma Świętego, nie są jedynie historycznym zapisem zachowania bożych ludzi w dawnych czasach.

Dla nas te fragmenty Słowa mogą być instrukcją, co trzeba zrobić dzisiaj, żeby zachować się podobnie… Żeby być świadkiem Boga…

Oczywiście trzeba wierzyć w Boga, ale poza tym trzeba Go traktować poważnie. Dopóki nie widzę w Bogu nikogo ponad dostawcę łask i cudów na zamówienie – niczym dostawcy pizzy – z pewnością nie poczuję potrzeby, żeby Mu dziękować, a co dopiero, żeby o tych łaskach i cudach opowiedzieć.

Dlatego robi na mnie wrażenie opisana w pierwszym czytaniu Anna, matka Samuela. Jak tylko staje się to możliwe, idzie z synem do Świątyni, żeby dotrzymać słowa danego Bogu. Mogła tego nie zrobić - to był jej jedyny syn, a o słowie danym Bogu nikt z ludzi nie wiedział.  Pokusa niedotrzymania słowa - olbrzymia. Tylko dlatego, że Anna traktuje Boga serio, nie ulega jej.

Wiara i poważne traktowanie Boga to pierwsze punkty w owej „instrukcji” – to one sprawiają, że każdy cud, choćby po ludzku niewielki – np. modliłem się o znalezienie okularów i ledwie zdążyłem powiedzieć amen, już je widziałem w zupełnie dziwnym miejscu, na drugim skraju pokoju - napełnia radością serce, umysł, duszę… Hej! Bóg właśnie mnie wysłuchał! Wow! On słucha! On naprawdę działa! On… jest! „Całym swym sercem raduję się w Panu”!

Pojawia się pytanie, co zrobię z tą radością? Mogę oczywiście ją tłumić pod maską „poważnego człowieka” i w końcu ugasić, jak płomień świecy schowany pod korcem… Mogę jednak zachować się jak dziecko, które w sposób naturalny okazuje radość, sprawiając, że inni również się uśmiechają.

Tylko wtedy, kiedy nie będę widział nic „gorszącego” w dzieleniu się radością – rety! będę niepoważny! – stać mnie będzie na wyjście do ludzi.

Żeby dać świadectwo, muszę wyjść - nikt do mnie nie przyjdzie, żeby spijać słowa z moich ust.

Znowu warto przyjrzeć się kobietom, o których czytamy w dzisiejszych fragmentach Słowa. One miały szansę zaświadczyć o tym „jak wielkie rzeczy uczynił im Wszechmocny”, ponieważ wyszły ze swoich domów, wyszły do innych ludzi.

Anna kiedy dociera z synem do świątyni w Szilo, najpierw oddaje cześć Bogu a potem ogłasza, że Bóg wysłuchał jej modlitwy i obdarzył ją synem. Słyszy to Heli, słyszy zapewne wielu innych ludzi.

Maryja wypowiada najpiękniejszy hymn uwielbienia Boga przed Elżbietą, do której dociera ze swoim, nienarodzonym jeszcze, Synem, idąc „z pośpiechem w góry do miasta w Judei”.

Obie odpowiadając na zaproszenie Boga, stają się Jego narzędziem w umacnianiu wiary wszystkich, którzy słyszeli owe świadectwa. Tak. Bóg zachęcając do dawania świadectwa o Jego dziełach, o tym, jak „święte jest Imię Jego”, nie robi tego dla polepszenia swojego wizerunku. Nie potrzebuje tego.

Za to ludzie wciąż potrzebują poświadczania, że On Jest, że działa… Potrzebują „dotykalnych” dowodów, świadków z krwi i kości, że Bóg czyni cuda… Potrzebują wsparcia swojej wiary… Potrzebują iskry, która sprawi, że zaryzykują i wbrew „racjonalnym” podpowiedziom, będą prosić Boga, będą się modlić do Tego, Który Jest.

Taką iskrą może być opowieść drugiego człowieka. Nie internet, ani nawet nie audycja radiowa, czy telewizyjna, tylko żywy człowiek, który z radości wyszedł do ludzi i wielbi Pana, raduje się w Bogu, jego Zbawcy i opowiada o tym co Bóg mu uczynił…

A gdybyś… usłyszał, że Bóg właśnie poprzez dzisiejsze czytania zaprasza ciebie, żebyś stał się Jego iskrą?

No tak… Twoja skromność ci nie pozwala… to zajęcie dla świętych, a nie dla takich grzeszników jak ty… Oczywiście…. Bóg z pewnością doceni twoją pokorę…. – to tylko jedna z wielu wymówek.

A gdybyś… usłyszał, że Bogu znana jest twoja wiara i to, że jeszcze długo dzięki niej niczego nie przesadzisz… i że doskonale wie, jak Go traktujesz – że wcale nie jest to poważne?

Pomimo świadomości Twoich wad – a Bóg zna je wszystkie – On nie odpuści. Mimo wszystko chciałby poprzez Ciebie, twoją opowieść o Nim, rozpalić kilka ognisk wiary… Świat stałby się od razu jaśniejszy… cieplejszy… Prawda? Może Twoja opowieść o tym, jak ci się udało podnieść znad krawędzi, sprawi, że jakaś nadłamana trzcina jednak się nie złamie, może pojawi się nadzieja?

Wciąż będzie Cię zapraszał. Jest cierpliwy.

Dzisiaj jest piątek „dawania świadectwa”, jurto będzie sobota „dawania świadectwa”, potem będzie niedziela „dawania świadectwa”, a potem… poniedziałek, wtorek… Boże Narodzenie, karnawał, Wielki Post… „dawania świadectwa”.

Każdy dzień i każdy czas jest dobry, żeby zacząć dawać świadectwo o działaniu Boga w moim życiu… Tym świadectwem może być moje słowo, prawdziwe, bo Bóg jest Prawdą… Moje przebaczenie, miłosierne, bo Bóg jest Miłosierny… Moje poczucie humoru, czy moje zachowanie wobec innych, delikatne i z klasą, bo tak właśnie działa Pan Bóg….

Że nie dasz rady? Że to ponad Twoje możliwości, nerwy i masę innych wad?

U Boga nie ma przypadków. Nic, co wyjdzie od Boga, nie wraca do Niego, zanim nie spełni swojego przeznaczenia.

Nawet jeżeli uda ci się być świadkiem Boga jeden raz w ciągu dnia, to właśnie będzie to ta chwila, kiedy Twoje świadectwo trafi na człowieka, który potrzebował owej iskry.

Wystarczy zaryzykować i zacząć…

Czego sobie i każdemu życzę.

 

Pitor

#SpotkajSłowo

Odkrywajmy Słowo razem, we wspólnocie. Co dwie głowy, to nie jedna!

#WszystkieWspólnoty

Szukasz dla siebie miejsca w Kościele? Mamy dla ciebie kilka propozycji ;)

Wydarzenia różne

Chcesz się dowiedzieć, jakie wydarzenia są organizowane przez wspólnoty naszej archidiecezji? Kilkaj śmiało!

Masz pytanie? Napisz!

Jeśli jest ważna sprawa, o której chcesz pogadać; masz jakiś problem i szukasz porady - napisz, spróbujemy ogarnąć :)
Używamy plików cookies Ta witryna korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności i plików Cookies .
Korzystanie z niniejszej witryny internetowej bez zmiany ustawień jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików Cookies. Zrozumiałem i akceptuję.
39 0.057939052581787