16 marca 2018

Piątek IV tygodnia wielkiego postu

Piotr

 

We wszechświecie, poza tym, co jest widzialną materią, czasem, światłem lub obrazem niesionym przez światło, co dotykamy, widzimy lub zobaczymy, jest jeszcze inna materia, ciemna. Niewiele o niej wiadomo. Właściwie prawie nic… Jej istnienie jest potwierdzane tylko pośrednio na podstawie efektów jej oddziaływania na materię widzialną, zakrzywienie czasoprzestrzeni itp.

Tyle o fizyce…materialnej. Jednak czymże to jest, przy fizyce… duchowej?

 

Dzisiejsze czytania zwracają uwagę na logicznie niezrozumiałe zjawiska w życiu wewnętrznym u większości z nas.

To naprawdę zadziwiające, jak bardzo człowiek jest, z jednej strony, skłonny do wiary w Boga, kiedy… grzeszy, a z drugiej, jak bardzo stara się Go nie dostrzegać, kiedy doświadcza od Niego dobra…

Czyżby efekt „zakrzywienia” mojej duchowej przestrzeni, wynikającego z grzechu pierworodnego?

 

Grzech… definicja jest w miarę prosta - świadome i dobrowolne przekroczenie przykazań Bożych. Oczywiście wiem kim jest Bóg, zanim dojdzie do grzechu. Wiem też, że moja niewierność Go zrani, chociaż On w swoim Miłosierdziu zakrywa przede mną, jak bardzo…

A jednak pomimo tego, w tym czasie (przed popełnieniem grzechu), pewnie też na skutek kuszenia złego ducha, Bóg wydaje mi się „niewygodny”, ograniczający moją wolność, „jest potępieniem naszych zamysłów” …

Stąd tylko krok do sprawdzania Boga, do wystawiania na próbę Jego łagodności i cierpliwości… Na ile mogę sobie tym razem pozwolić? Czy zareaguje? Czy coś się stanie, kiedy dotknę Go kolejną „obelgą i katuszą”?

Najbardziej niesłychane jest to, że w tym wszystkim nie ma śladu wątpliwości czy Bóg w ogóle istnieje. Wszak nie prowadzę „eksperymentów” na drugiej Osobie, jeżeli nie jest ona dla mnie realna i prawdziwa.

Każdy grzech, to efekt mojej zgody na takie „eksperymenty” na Bogu i Jego Miłości, przy absolutnej pewności, że On Jest…

 

Równie nielogiczne jest ciągłe niedowierzanie, że Bóg, który jest Miłością, mógłby zrobić dla mnie coś dobrego.

Pomyśl, ile razy, kiedy słyszałeś o cudzie, zachowywałeś się jak mieszkańcy Jerozolimy z dzisiejszej Ewangelii? „On jest Mesjaszem? Przecież my wiemy skąd on pochodzi (…)”.

Uzdrowienie? Jakie tam uzdrowienie – medycyna zna nie takie przypadki! Nie zna? To żaden dowód na Jego ingerencję – po prostu nauka jeszcze czegoś nie odkryła, ale jest to tylko kwestia czasu. A poza tym wpływ ludzkiej psychiki, pozytywnego myślenia itp. jest przeogromny…

Naprawdę czasami człowiek jest w stanie dużo zrobić, poświęcić wiele czasu, żeby nie uwierzyć w dobroć Boga, objawiającą się w realnym życiu.

W rozważaniach teologicznych – proszę bardzo, w niedzielnych kazaniach – jak najbardziej, nawet w Piśmie Świętym – zwłaszcza w Nowym Testamencie – nie ma sprawy. To jest przestrzeń, gdzie jest miejsce na cuda. Ale przecież nie w moim życiu! Czy się modliłem? Owszem, ale to niczego nie dowodzi. Bóg mnie wysłuchał? Tak po prostu zrobił cud? Niemożliwe.

 

Takie są efekty zakrzywienia przestrzeni duchowej człowieka przez ciemną materię Złego.

W konsekwencji człowiek łatwo może się stać wierzącym bezbożnikiem. Wcale nie trzeba daleko szukać potwierdzenia, że jest to możliwe i nie zależy od wieku czy wykształcenia…

Wszelkie działania przeciw chrześcijaństwu, hasła „aborcja jest ok”, strategie ośmieszania wierzących, wymyślają i realizują ludzie, którzy także wierzą w Boga, a czasem, kiedy to jest opłacalne, nawet się do tego przyznają…

Czy więc wszystko jest zdeterminowane?

 

Nie wyglądałoby to zbyt dobrze, gdyby w pierwszym czytaniu nie opisano także innej rzeczywistości. Takiej, w której są ludzie prawi, są „dusze czyste”. Czyżby więc bycie dobrym i uczciwym było osiągalne dla człowieka?

Wszystko jednak zależy od mojego wyboru.

Najpierw podstawowe pytanie jakie Jezus stawia każdemu człowiekowi – czy chcesz?

Czy chcę pomimo pokus i łatwości z jaką im ulegam, być prawym człowiekiem?

Nawet jeżeli moja odpowiedź będzie twierdząca, to mój los, bez Łaski Bożej, będzie przesądzony jak los… wiązki światła wciąganej w czarną dziurę…

Tylko „łaską jesteśmy zbawieni”. Tylko On, nasz niewyobrażalnie kochający Ojciec, jest w stanie naprawić moje życie, wyrwać mnie z klinczu w jakim jestem, podnieść z upadku i wybaczyć wszystkie „eksperymenty” na Jego Miłości.

Tylko Bóg swoją łaską może sprawić, że duchowa „czarna materia” ogarniająca mnie zewsząd, okaże się nadmuchaną bańką, zupełnie niegroźną, dopóki trwam przy Nim.

 

Czy mam w sobie tyle pokory, żeby prosić Boga o łaskę bycia prawym człowiekiem? Codziennie?

„Panie uczyń, aby wszystko cokolwiek dzisiaj uczynię, powiem czy pomyślę było ku większej Twojej chwale. Amen”

 

Słowa z dzisiejszego Psalmu 34

„Pan słyszy wołających o pomoc i ratuje ich od wszelkiej udręki.

Pan jest blisko ludzi skruszonych w sercu, ocala upadłych na duchu”.

 

Czego sobie i wszystkim życzę.

Piotr

#SpotkajSłowo

Odkrywajmy Słowo razem, we wspólnocie. Co dwie głowy, to nie jedna!

#WszystkieWspólnoty

Szukasz dla siebie miejsca w Kościele? Mamy dla ciebie kilka propozycji ;)

Wydarzenia różne

Chcesz się dowiedzieć, jakie wydarzenia są organizowane przez wspólnoty naszej archidiecezji? Kilkaj śmiało!

Masz pytanie? Napisz!

Jeśli jest ważna sprawa, o której chcesz pogadać; masz jakiś problem i szukasz porady - napisz, spróbujemy ogarnąć :)
Używamy plików cookies Ta witryna korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności i plików Cookies .
Korzystanie z niniejszej witryny internetowej bez zmiany ustawień jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików Cookies. Zrozumiałem i akceptuję.
39 0.067941904067993