4 lutego 2018

V Niedziela Zwykła

x. Dawid

 

W dzisiejszej Ewangelii Chrystus jest ukazywany nam jako ten który uzdrawia. Od samego początku bez słów uzdrawia teściową świętego Piotra. Warto zwrócić uwagę na pewne rodzaju dramaturgię, która jest widoczna w tym tekście. Mianowicie, ci którzy byli w domu w Kafarnaum od razu powiedzieli Jezusowi o tym, że ktoś choruje. Już na początku można się zastanowić czy taka dramaturgia, takie napięcie i dynamizm jest obecny w mojej modlitwie. Może czasami w niej brakuje wiary w to, że Jezus naprawdę może uzdrowić sytuację, trudność czy problem. Ta scena pokazuje nam również, że Jezus przychodzi ze swoim uzdrowieniem, kiedy bezpośrednio się Go dotykamy. Chorującą opuściła gorączka w tym momencie, kiedy Chrystus ujął ją za rękę. Zastanówmy się, czy kiedykolwiek tak wyraźnie spotkaliśmy Jezusa. Czy to spotkanie było namacalne? I jeszcze jedna rzecz, którą wyciągniemy z tego fragmentu. Chodzi o to,że teściowa po uzdrowieniu zaczęła Jezusowi i innym służyć. Po prostu była na swoim miejscu i zrobiła to, co do niej należało. Wcześniejsza choroba jej na to nie pozwalała. Być może my mamy w sobie również choroby, które nie pozwalają nam robić tego, co do nas należy, które nie pozwalają nam służyć drugim, które nie pozwalają nam być dobrym dla drugiego, które nie pozwalają nam być na swoim miejscu jako ksiądz, osoba zakonna, tata, mama, mąż, żona, pracownik.

Przy okazji rozwożenia tego fragmentu warto wspomnieć o tym, że Ewangelista Marek opisuje trzy główne momenty, w których Jezus przy wielkiej działalności idzie wtedy, kiedy jeszcze jest ciemno, aby się modlić. Dokonanie tak wielkich cudów, tak wielkich znaków świadczyło przynajmniej o tym, że był wyjątkowy. On sam zabraniał złym duchom, aby o to rozgłaszały. Mógł powiedzieć: "jestem Mesjaszem, noście mnie na rękach; jestem tym na którego czekaliście, oddajcie mi pokłon". Chrystus po raz kolejny staje się dla nas wzorem, pokazuje, żeby siły czerpać na modlitwie. Nie wtedy, kiedy mi się chce, czy kiedy czuję. Również nie kiedy czuję, że powinienem, ani kiedy mamy problem, ale zawsze wtedy, kiedy potrzebuję mądrości. Zastanów się kiedy ta mądrość jest tobie potrzebna. Mądrość, w której rozróżnimy, to co dobre od tego, co diabelskie. Gdybyśmy sięgnęli do języka greckiego i do rdzenia słowa sophia, to zobaczylibyśmy, że mądrość oznacza czystość w poznaniu. Czy chcesz aby twoje poznanie, poznawanie Boga, drugiego człowieka i samego siebie było czyste?

x. Dawid

#SpotkajSłowo

Odkrywajmy Słowo razem, we wspólnocie. Co dwie głowy, to nie jedna!

#WszystkieWspólnoty

Szukasz dla siebie miejsca w Kościele? Mamy dla ciebie kilka propozycji ;)

Wydarzenia różne

Chcesz się dowiedzieć, jakie wydarzenia są organizowane przez wspólnoty naszej archidiecezji? Kilkaj śmiało!

Masz pytanie? Napisz!

Jeśli jest ważna sprawa, o której chcesz pogadać; masz jakiś problem i szukasz porady - napisz, spróbujemy ogarnąć :)
Używamy plików cookies Ta witryna korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności i plików Cookies .
Korzystanie z niniejszej witryny internetowej bez zmiany ustawień jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików Cookies. Zrozumiałem i akceptuję.
39 0.06464695930481