19 lutego 2019

Wtorek 19.02.19

s. Miriam

 

W dzisiejszym Słowie na początku zatrzymało mnie słowo: KWAS. Pan Jezus mówi bowiem do uczniów: „Uważajcie, strzeżcie się kwasu faryzeuszów i kwasu Heroda!” (w.15)

Kwas kojarzy mi się z zepsuciem. Pamiętam, że moja Mama, kiedy dawała mi jakieś przetwory, mówiła czasami: „jak otworzysz, spróbuj, czy nie czuć kwasu, bo nie mam pewności, czy ten słoik dobrze się zamknął”. Potrawa z takim kwasem nie nadaje się do jedzenia, bo może człowiekowi zaszkodzić. W przeciwieństwie np. do kwasu chlebowego, który jest potrzeby, abyśmy upiekli pyszny chleb.

O co chodzi Panu Jezusowi, kiedy mówi o KWASIE FARYZEUSZÓW I HERODA. Nasuwa się myśl, że chodzi o jakieś zepsucie. Tak, komentarz w Biblii Paulistów mówi: „Kwas symbolizuje zło i zepsucie, które udziela się innym. Faryzeusze i zwolennicy Heroda kilkakrotnie ujawniali złe zamiary wobec Jezusa i jego uczniów. Mieli wielkie wpływy na społeczeństwo, dlatego trzeba było mieć się na baczności przed nimi”.

Trwają ferie. Mam więcej czasu, a więc Słowo zachęciło mnie, by przyjrzeć się temu myśleniu faryzeuszy i Heroda. Przejrzałam od początku Ewangelię Marka aż do dzisiejszej perykopy. Te 8 rozdziałów pokazuje bardzo wiele. Faryzeusze nieustannie czyhali na życie Pana Jezusa i chcieli się Go pozbyć.

Gdy uzdrowił paralityka i odpuścił mu grzechy, mówili, że zbluźnił. Usłyszeli wtedy: „Czemu złe myśli nurtują w waszych sercach?” ( z Mk 2, 1-11)

Gdy odwiedził Lewiego mówili: „Czemu On je i pije z celnikami i grzesznikami?” ( z Mk 2, 13-18)

Potem snuli dalsze zarzuty: „Dlaczego uczniowie faryzeuszów poszczą, a Twoi uczniowie nie poszczą” ( z Mk 2, 16-22)

Gdy uczniowie łuskali kłosy: „Patrz, czemu oni czynią w szabat, to czego nie wolno?” ( z Mk 2, 23-28)

Z kolei: „…śledzili Go, czy uzdrowi go w szabat, żeby Go oskarżyć… A faryzeusze wyszli ze zwolennikami Heroda, zaraz się naradzali przeciw Niemu w jaki sposób Go zgładzić” ( z Mk 3,1-6)

Zarzucali też Panu Jezusowi: „Ma Belzebuba i mocą władcy złych duchów wyrzuca złe duchy” ( z Mk 3, 22…)

I dalej jeszcze jeden zarzut: „Dlaczego twoi uczniowie nie postępują według tradycji starszych, lecz jedzą nieczystymi rękami?” ( z Mk 7, 1…)

Aż wreszcie „…chcąc wystawić Go na próbę, domagali się od Niego znaku” ( z Mk 8, 10-13).

            Te zacytowane zdania aż zioną takim jakby śmiercionośnym jadem. Słuchać ciągłe szemranie, niezadowolenie, uszczypliwość, oskarżanie, ocenianie, mimo iż tyle słyszeli na własne uszy i widzieli na własne oczy. Jednak zamknęli swoje serca.

Pan Jezus cytując Izajasza mówi: „Ten lud czci mnie wargami, lecz sercem swym daleko jest ode mnie. Ale czci mnie na próżno ucząc zasad podanych przez ludzi.   Uchyliliście przykazania Boże, a trzymacie się ludzkiej tradycji…” (Mk 7, 6-8)

Dlaczego w dzisiejszym Słowie Pan Jezus przestrzega uczniów przed tym kwasem? Bo chociaż tak niedawno widzieli cud rozmnożenia chleba, teraz martwią się i niepokoją, bo „…zapomnieli zabrać chleby, i tylko jeden mieli z sobą w łodzi” ( w. 14) Teraz i ich Pan Jezus musi zganić mówiąc: „Czemu rozprawiacie o tym, że nie macie chlebów? Jeszcze  nie pojmujecie i nie rozumiecie, tak otępiałe są wasze umysły? Mając oczy, nie widzicie; mając uszy, nie słyszycie? Nie pamiętacie, ile…” (w.17-18).

Właśnie! Można być fizycznie tak blisko Pana Jezusa! Słyszeć tak wiele! Widzieć tak wiele! Doświadczyć tak wiele! Otrzymać tyle! A jednak sercem być daleko.

To dzisiejsze upomnienie - przestroga jest skierowane nie tylko do faryzeuszy, do Apostołów, ale i do mnie.

Pan Jezus woła do mnie, bym i ja swoim słowem nie niosła śmiercionośnego jadu bliźnim, by raczej moje słowa były miodem, balsamem na rany.

Zaprasza mnie też dziś do głębszej wiary, całkowitego zaufania i bezgranicznej miłości. On jest cały czas przy mnie blisko, z otwartymi rękoma, by hojnymi garściami dawać dobro; z przebitym Sercem, z którego nieustannie płynie miłosierdzie. Wystarczy tylko przyjść i brać. Trwając przy Nim, niczego mi nie zabraknie!

Dodatek: dziś  już tego doświadczyłam. Po napisaniu tego rozważania ruszałam w drogę, chciałam wziąć na podróż banana, albo mandarynkę, ale nie wzięłam. Po drodze chciałam kupić drożdżówkę, ale nie kupiłam. W przedziale podczas podróży jakaś Pani poczęstowała mnie najpierw bananem, potem mandarynką, a na koniec podzieliła się drożdżówką J Nic mi nie zabrakło!

 

s. Miriam

#SpotkajSłowo

Odkrywajmy Słowo razem, we wspólnocie. Co dwie głowy, to nie jedna!

#WszystkieWspólnoty

Szukasz dla siebie miejsca w Kościele? Mamy dla ciebie kilka propozycji ;)

Wydarzenia różne

Chcesz się dowiedzieć, jakie wydarzenia są organizowane przez wspólnoty naszej archidiecezji? Kilkaj śmiało!

Masz pytanie? Napisz!

Jeśli jest ważna sprawa, o której chcesz pogadać; masz jakiś problem i szukasz porady - napisz, spróbujemy ogarnąć :)
Używamy plików cookies Ta witryna korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności i plików Cookies .
Korzystanie z niniejszej witryny internetowej bez zmiany ustawień jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików Cookies. Zrozumiałem i akceptuję.
39 0.058129072189331