3 września 2017

XXII Niedziela zwykła

x. Mariusz

 

Bóg wzywa nas dzisiaj swoim Słowem do tego, abyśmy na nowo, jeszcze raz przyjrzeli się swojemu powołaniu. I nie chodzi tutaj o 'powołanie' w stereotypowym znaczeniu, że ktoś został księdzem czy siostrą zakonną. Zdaje się, że nie chodzi nawet o to, czy ktoś ma powołanie do małżeństwa, służby Bogu, czy życia samemu. To są już konkretne formy realizacji naszego powołania; nazywamy je powołaniami w powołaniu. W księdze Kapłańskiej Bóg kilka razy wzywa "Świętymi bądźcie, bo Ja jestem święty". Bóg zaprasza nas dzisiaj do tego, abyśmy odnowili w sobie swoje pierwsze i najważniejsze powołanie, a jest nim powołanie do świętości.

Świętość może kojarzyć nam się z bezgrzesznością, doskonałością moralną, wielkim sercem dla bliźnich. Może wyobrażamy sobie świętego jako kogoś, kto godzinami przebywa w kościele, albo cały swój czas spędza na kolanach. Pamiętajmy jednak o tym, że to nie są cele, a co za tym idzie - to nie są definicje świętości. Bóg mówi prosto: "Świętymi bądźcie, bo Ja jestem święty". To znaczy, że definicją świętości jest bycie na wzór Boga; definicją świętości jest zjednoczenie z Bogiem. To, że więcej się modlę, czy to jak się modlę albo to, że nie poddaję się grzechowi, czy służę drugiemu jest skutkiem, owocem mojej relacji z Bogiem, na którego wzór się staję.

Jak więc mam stawać się na wzór Boga? Polskie przysłowie mówi: "z kim przestajesz, takim się stajesz". To Boża obecność w moim życiu oczyszcza mnie i kształtuje. I tak jak wspomina to Jeremiasz w I czytaniu, Bóg uwodzi nas każdego dnia. Robi wszystko, żeby zachęcić nas do spotkania ze sobą. Pewnie łatwiej byłoby na te zaproszenia odpowiadać, gdybyśmy potrafili zobaczyć Boga i przeżywać Jego zaproszenie, tak jak np. znajomi zapraszają nas do wspólnego spędzenia czasu. Dlatego dzisiaj Paweł wzywa nas: "przemieniajcie się przez odnawianie umysłu". Bóg chce wkraczać w moje życie i łamać moje schematy pojmowania Go. Być może ciężko mi dostrzec Boga, ponieważ patrzę tylko w jeden, określony sposób. Z jakiegoś powodu stworzył się we mnie schemat i ciężko mi przyjąć coś, co poza niego wykracza. Bóg chce przychodzić do nas za każdym razem w nowy sposób.

Może miałeś kiedyś coś takiego, że modliłeś się regularnie, do kościoła chodziłeś, korzystałeś z sakramentów, ale cały czas towarzyszył temu jakiś niedosyt; jak u Jeremiasza: taki "trawiący serce jakby ogień, nurtujący w ciele". Z dużą dozą pewności można przyjąć, że to Bóg zapraszał cię do tego, aby zrobił kolejny krok do przodu w relacji z Nim, żebyś wszedł nieco głębiej. To zaproszenie jest ponawiane i aktualne każego dnia, ale jak na nie odpowiadamy? Słowo mówi nam dzisiaj, że mamy dwie opcje: 1. Możemy jak Jeremiasz "czynić wysiłki by go stłumić", a możemy 2. Wsłuchać się w Jezusa, który mówi: "Jeśli kto chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje".

Czy to znaczy że realizowanie naszego podstawowego powołania, jakim jest wezwanie do świętości, musi wiązać się z cierpeniem? Często tak właśnie rozumiemy to wezwanie Jezusa; noszenie krzyża utożsamiamy z podjęciem cierpienia. Być może zdarzy się tak, że w moim życiu będzie jakieś cierpienie i mogę wtedy jednoczyć się z cierpiącym Jezusem. Spójrzmy jednak na krzyż z jeszcze jednej perspektywy. Słyszeliśmy już pewnie tę interpretację, że krzyż łączy niebo z ziemią (belka pionowa) i ludzi między sobą (belka pozioma), pójdźmy jednak jeszcze krok dalej. Krzyż jest rzeczywistością, w której łączy się i realizuje miłosierdzie i sprawiedliwość Boga: sprawiedliwość, ponieważ śmierć staje się zapłatą za grzech; miłosierdzie, ponieważ dzięki Jezusowi ja nie muszę już tej ceny płacić,

Mamy brać krzyż i naśladować Jezusa. Jezus jest święty, zjednoczony z Ojcem; przychodzi też po to, aby spełnić wolę Ojca i zaprowadzić Królestwo Boże na ziemi. Naszym zadaniem jako uczniów Jezusa jest to, abyśmy realizowali w swoim życiu sprawiedliwość i miłosierdzie Boga: sprawiedliwość przez wierność Jego Słowu, posłuszeńtwo Jego prawom; miłosierdzie przez to, że będziemy nieść Bożą miłość i łaskę innym. Potrzeba więc, abyśmy pytali Boga o Jego wolę wobec nas. Piotr został zganiony, ponieważ chciał działać według swojego pojmowania Boga. Chciał działanie Jezusa wtłoczyć w swoje ramy myślenia, zamiast swoje myślenie otworzyć na to, co Jezus może i chce dla niego i dla całej ludzkości zrobić. Może czasami nie wiemy jak się za coś zabrać albo wydaje nam się, że to zadanie będzie za trudne. Nie pytajmy o to, czy musimy coś dla Boga zrobić, ale pytajmy Jego, jak On chce tego w moim życiu dokonać.

Warto, abyśmy prosili o to, żeby Bóg odnowił w nas pragnienie świętości, żeby Duch Święty rozpalał w nas pragnienie zjednoczenia się z Bogiem. Pytajmy często, jaka jest Jego wola wobec nas, abyśmy brali na swoje ramiona - i realizowali - krzyż na wzór Jezusa, a przez to stawali się święci.

x. Mariusz

#SpotkajSłowo

Odkrywajmy Słowo razem, we wspólnocie. Co dwie głowy, to nie jedna!

#WszystkieWspólnoty

Szukasz dla siebie miejsca w Kościele? Mamy dla ciebie kilka propozycji ;)

Wydarzenia różne

Chcesz się dowiedzieć, jakie wydarzenia są organizowane przez wspólnoty naszej archidiecezji? Kilkaj śmiało!

Masz pytanie? Napisz!

Jeśli jest ważna sprawa, o której chcesz pogadać; masz jakiś problem i szukasz porady - napisz, spróbujemy ogarnąć :)
Używamy plików cookies Ta witryna korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności i plików Cookies .
Korzystanie z niniejszej witryny internetowej bez zmiany ustawień jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików Cookies. Zrozumiałem i akceptuję.
39 0.061249971389771